Dzisiaj ponownie zabierzemy Was do Lubniewic, małego miasteczka na Ziemi Lubuskiej, zaszytego wśród lasów, położonego między jeziorami. Miejsce to zapewnia doskonałe warunki na relaks i odpoczynek wśród pięknej przyrody. O Lubniewicach pisaliśmy już w naszym ostatnim poście, który możecie przeczytać tutaj.

Zazwyczaj, gdy odwiedzamy te okolice wpadamy do położonego w Lubniewicach Hotelu Woiński Spa.

Niewątpliwie jednym z atutów hotelu jest jego położenie nad brzegiem jeziora Lubiąż, które to przyciąga nas za każdym razem do tego miejsca. Uwielbiamy siedzieć na tarasie, delektować się winem i spoglądać na tafle jeziora. Szczególnie urokliwie jezioro Lubiąż prezentuje się tuż przed zachodem słońca. Taka sceneria działa na nas niezwykle uspokajająco. Zobaczcie sami.




Plusem Hotelu Woiński Spa jest również możliwość noclegu w pokoju z widokiem na jezioro. Wybierając taki rodzaj pokoju, budząc się o poranku, będziecie mogli cieszyć się piękną scenerią za oknem już od początku dnia.

Dobry nastrój będzie Wam towarzyszył również podczas śniadania, które jest obfite, a wybór potraw jest naprawdę spory. Na pewno każdy znajdzie coś dobrego dla siebie. Po śniadaniu można zrelaksować się w strefie spa, wybrać się na hotelową plażę, popływać rowerem wodnym czy też pozwiedzać okolicę.



Hotel odwiedzamy prawie od początku jego istnienia, kilka razy w roku, jesteśmy można powiedzieć jego stałymi gośćmi. Wpadamy na obiad lub kawę, a czasem zatrzymujemy się na dłużej. Przyglądamy się działalności obiektu i dostrzegamy zmiany, które niestety niekoniecznie zmierzają w dobrym kierunku. Odnosimy nieodparte wrażenie, że Hotel Woiński Spa to miejsce z nie w pełni wykorzystanym potencjałem.

Zacznijmy od restauracji, która jest urządzona trochę bez pomysłu. Nie jest to przyjemnie zaaranżowane wnętrze, w którym chce się dłużej posiedzieć. Nie zadbano o ciekawy wystój, który np. zmieniałby się w zależności od aktualnej pory roku. Gdy odwiedziliśmy Woiński Spa w weekend walentynkowy, w restauracji pojawiły się co prawda akcenty związane ze świętem zakochanych, jednakże jak dla nas były one delikatnie mówiąc bez gustu. Nie od dziś wiadomo, że Walentynki to komercja i kiczowate serca itp., ale da się podejść do tematu rozsądnie i z pomysłem. Natomiast wystrój przygotowany prze Hotel spowodował, że mogliśmy się cofnąć kilka lat wstecz do trendów sprzed 20 lat.


Pozostając przy wystroju restauracji ostatnio dostrzegliśmy też tabliczkę z oznaczeniem „wyjście na taras”, która doskonale wpisuje się w podejściu Hotelu do estetyki wnętrz.

Mamy wrażenie, że na początku działalności obiektu więcej uwagi przywiązywano do wystroju restauracji i wyglądu stołów. Dla porównania zdjęcie z roku 2013.

Ostatnio zachwytu nie wzbudza również menu w restauracji. Przez pierwsze miesiące istnienia Hotelu jedzenie było naprawdę dobre, ładnie podane na talerzu, a niektóre pozycje w karcie na długo pozostawały w pamięci z uwagi na fantastyczny smak.


Od pewnego czasu można powiedzieć, że co do zasady posiłki są poprawne, ale nic poza tym. Zastanawiamy się czy nie zmienił się czasem Szef Kuchni. Ponadto ceny są nieadekwatne do jakości oferowanych dań. Dużym rozczarowaniem jak dla nas i naszych towarzyszy, z którymi spędzaliśmy weekend w Woiński Spa, okazała się kolacja walentynkowa. Menu w cenie 130 zł od pary składało się z przystawki, zupy, dania głównego i deseru. Najpierw podano pâté z kurczaka, puree z dyni i imbiru oraz karmelizowaną gruszkę. Było to … dość dziwne i na tym lepiej zakończę opis wrażeń dotyczący przystawki.

Na szczęście zupa z pietruszki i salsefii z oliwą z jarmużu i orzechów włoskich okazała się dużo lepsza od pâté z kurczaka.

Jako danie główne Szef Kuchni przygotował filet z pstrąga marynowany w kolorowym pieprzu, kremowy pęczak z cytryną i kolendrą, tagliatelle z cukinii, chili i miodu. Ta propozycja też nie wywołała rozkoszy dla naszego podniebienia. Połączenie smaków na tym talerzu nie zostało zbyt umiejętnie dobrane.

Karmelizowany sernik z czekoladową delicją i balsamiczne jeżyny zatarły choć częściowo złe wrażenie dania głównego, aczkolwiek jak dla mnie było trochę za słodko

Z czterodaniowej kolacji zatem tylko dwie pozycje tj. zupa i deser okazały się smaczne. Muszę jednak przyznać, że pomimo pełnego obłożenia restauracji, obsługa była sprawna, czas oczekiwania odpowiedni, a podane nam do ośmioosobowego stolika dania były ciepłe. To chyba jednak nie wystarczy, abyśmy wyszli zadowoleni i czuli się rozpieszczeni genialnym smakiem potraw. Nie po raz pierwszy również ubolewamy nad tym, że Hotel przy takich okazjach jak walentynki czy inne tego typu „święta”, nie organizuje żadnej imprezy z zespołem czy DJ-em, mając ku temu doskonałe warunki i możliwości. Goście na pewno chętnie skorzystaliby z takiej atrakcji i zapewne wydaliby na nie pieniądze. Tymczasem po godzinie 22 życie w Woiński Spa zamiera.

Może się czepiamy, mamy zbyt duże oczekiwania? Może zbyt surowo oceniamy to miejsce? W naszej opinii jednak cztery gwiazdki zobowiązują do wysokiej jakości usług i dbałości o detale, szczególnie, że na stronie internetowej Hotelu Woiński Spa można przeczytać, że obiekt emanuje ekskluzywnością. Niestety pomimo intensywnych poszukiwań my jej nie możemy odnaleźć.

Jeśli oczekujecie ciszy i spokoju, chcecie spędzić czas tylko we dwoje, nie zwracacie uwagi na takie mankamenty jak opisane powyżej, Hotel Woiński Spa będzie dobrym wyborem. Dla osób szukających wysokiego poziomu usług w podobnych cenach na terenie województwa lubuskiego, alternatywą może być na przykład Pałac Mierzęcin. O Pałacu Mierzęcin możecie przeczytać w naszym wcześniejszym poście tutaj.

A Wy mieliście okazję odwiedzić już Hotel Woiński Spa? Jakie są Wasze wrażenia?
Ocena Uczty dla zmysłów: 6,5/10
Lokalizacja: Hotel Woiński Spa, ul. Ratuszowa 3, 69-210 Lubniewice http://www.woinskispa.pl/








